Iwan Groźny. XVI wiek.

5
(1)

Mroźna zima, rosyjski krajobraz, biel śniegu skalana krwią i wiszące, bezwładne ciała. Trudno o bardziej dosłowne tło czasów opryczniny i nieskończonego okrucieństwa władcy. W filmie Pavla Lungina Car nie brakuje biegających kurzych tułowi, pozornie potulnych niedźwiadków rozrywających bojarskie wnętrzności, czy też okrutników czyhających na dziewictwo niewinnej jasnowłosej dziewczynki. Wszystko to stanowi próbę oddania realiów tamtych czasów. Nigdy nie poznamy tak zamierzchłej historii z jej licznymi detalami, szczegóły sami musimy wykreować, jednakże obraz Pavla Lungina jest zbyt dosłownym potraktowaniem przydomku cara – Groźny. W filmie tym wszystko przybiera barwy czarne lub białe. Ale po kolei.

Iwan Wasiliewicz był władcą wyjątkowo okrutnym. Z jego rozkazu ginęły tysiące ludzi. Zabił nawet swojego syna. Zaślepiło go nieludzkie pragnienie wzmocnienia swojej władzy – przestał ufać najbliższym sobie ludziom. Taki też jest film Car – w wymowny sposób oddaje psychikę Iwana, skupiając się na bestialstwie Wasiliewicza i konsekwencjach wynikających z jego marnego stanu emocjonalnego. Reżyser koncentruje się na krótkim okresie z życia władcy, a mianowicie na walce Iwana z jego duchowym antagonistą – metropolitą moskiewskim Filipem.

Z obrazu Pavla Lungina wyłaniają się dwa oblicza cara granego przez Pyotra Mamonova, który, dzięki swej urodzie i ponuremu spojrzeniu, jest niezwykle podobny do autentycznego Iwana IV Groźnego. Jedną z twarzy cara stanowi wizerunek Iwana Samotnego, jednak samotność ta nas nie wzrusza. Film zaczyna się od sceny w ciemnej komnacie rozświetlonej światłem świec. Widzimy mężczyznę pochłoniętego lekturą Biblii, który jest tak gorliwy w swych chrześcijańskich obyczajach, że wręcz zahacza to o dewocję. Na pierwszy rzut oka  można by pomyśleć, że jest to modlący się mnich, a nie wszechwładca Rosji. Zamknięty w klaustrofobicznym pomieszczeniu, recytujący Apokalipsę św. Jana, zdawać by się mogło, że bezbronny, jednakże to tylko pozory. Car jest samotny w swoim opętaniu, które przejawia się w poczuciu misji, by przygotować dwór carski na nadejście rychłego końca. Własne imaginacje i konfrontacje z demonami przerastają go. Nocą widzi ducha jednego z zabitych, rozmawia z nim niczym szekspirowski Makbet pełen wyrzutów sumienia. Jest pogrążony w samotności, ale i szalony, opętany przez swoje żądze. Przemawiają przez niego strach i nienawiść. Popada w paranoję. Film kończy się sceną pokazującą Iwana ponownie w ciemnościach, opuszczonego, w tle z Rosją, zgodnie ze słowami narratora z wprowadzenia, utopioną we krwi. Car pyta samego siebie w finałowej scenie: ”Gdzie jest mój lud?”. Aż się prosi, by sarkastycznie odpowiedzieć: „Lud zabity. Wszystkich zabiłeś.”

Iwan jest niewątpliwie pełen bojaźni wobec Boga, ale paradoksalnie nie przeszkadza mu to w nazywaniu siebie pomazańcem bożym. Wszechwładca stawia się wręcz na równi z Panem Wszechrzeczy. W jednej z niewątpliwie symbolicznych scen siedzi on na szczycie schodów, patrząc z góry na sługę Bożego. Wyłania się tu drugie oblicze cara – Iwana Groźnego. To strach czyni go brutalnym i zaślepionym. Czapka Monomacha maskuje jednak jego przerażenie, stając się atrybutem okrutnej, nieznającej litości władzy. Reżyser próbował ukazać bardziej ludzkie oblicze cara, jednak na pierwszy plan wysuwa się to, które stanowi odpowiedź na pytanie, dlaczego Iwan nosił niechlubny, aczkolwiek budzący respekt przydomek. Wiemy już, że w chwilach samotności przemawia przez niego fałszywa skrucha. Budzi strach nawet, gdy się uśmiecha. Zachowanie władcy Rosji jest paradoksalne, ponieważ mocno wierzy, wręcz obnosi się z wiarą, a nie waha się przed zabiciem bliźnich. W obrazie Pavla Lungina dominują ciemne kolory, przytłaczające pomieszczenia i chłodne mury carskiego dworu. Wszystko to odzwierciedla emocje Iwana Groźnego, jego naturę czarnego charakteru. Zostaje on przedstawiony jako nadczłowiek, który nie zna litości nawet dla kobiet. Idealnym oddaniem sadyzmu władcy jest część czwarta, ostatnia, o ironicznym tytule – Zabawy cara. W akcie tym, można rzec, da Vinci zawitał do Nowogrodu. Nie brakuje tu gorzkiego humoru, diabelskich wynalazków i piekielnych uśmieszków: „Tu będą ludzie rozszarpywani na strzępy, a tam będą pierogi.”

Zupełnie inaczej zostaje przedstawiony, stojący po drugiej stronie barykady, antagonista cara – Filip (w tej roli Oleg Jankowski). Przemawia przez niego nieustająca miłość do bliźniego. Metropolita moskiewski stoi zawsze w opozycji do Iwana Groźnego. Jest odważny, skłonny do poświęceń, nie boi się okrutnego władcy. Nie zgadza się z krwawymi metodami cara i otwarcie buntuje się przeciwko nim. Jest miłosiernym, litościwym męczennikiem. W filmie został podniesiony do rangi świętego czyniącego cuda.

Pavel Lungin stworzył, poprzez ukazanie starcia władzy świeckiej z Kościołem, swoistą alegorię odwiecznej walki między dobrem a złem. W filmie tym wszystko jest proste. Mamy nadwornego błazna, który pełni rolę szatana, kusząc cara i namawiając go z premedytacją do licznych grzechów, jak choćby scena, w której Iwan sprawia, że na niebie pojawia się błyskawica. Jak wiemy, autentyczny rosyjski władca absolutny nie posiadał zdolności nadprzyrodzonych, reżyser więc postanowił przedstawić dosłownie, zahaczając tym samym o kicz, jego kontakty z Bogiem. Jasnowłosa, biegająca, wiecznie uciekająca dziewczynka ze świętym obrazkiem stanowi alegorię całego chrześcijaństwa, w rękach którego Rosja jest bezpieczna. Pojawia się w ważnych dla kraju momentach. Nie zabija, lecz próbuje pomóc. Jest zaprzeczeniem wiary chrześcijańskiej pojmowanej przez Iwana Groźnego. Car to uosobienie zła, zaś metropolita moskiewski Filip – dobra. Można więc rzec, że zło zostaje na końcu osamotnione, opuszczone przez swoich zwolenników, zaś przyjaciele duchownego trwają przy nim i są mu wierni nawet po śmierci. Władza świecka zostaje osłabiona przez walki wewnętrzne oraz wojnę z Polakami, monarchia absolutna upada, a chrześcijaństwo trwa nadal.

 

Jak oceniasz nasz artykuł?

5 / 5. 1

Dodaj komentarz