(Nie)możliwe

5
(1)

Ile osób tyle odpowiedzi na pytanie czy można osiągnąć wszystko co się chce czy też nie warto próbować bo jest to plan z góry skazany na porażkę. Myślę, że zanim zdecydujemy się na przyłączenie się do któregoś z obozów warto przemyśleć sprawę raz jeszcze. Od razu zaznaczę, że nie chodzi mi o wyścig szczurów, porównywanie ze wszystkimi swoich osiągnięć, ponieważ dla mnie to nie ma sensu.

Bardziej sprowadza w dół niż mobilizuje do walki o szczyty niemożliwości. Wiadomo nie można mieć 100 mistrzów świata w kolarstwie górskim bo jak nie trudno zgadnąć nikt by nim nie był. Bardziej mam na myśli pokonywanie siebie, zwalczanie swoich słabości i przesuwanie granic wytyczanych przez nasz lęk.
„Po co w ogóle próbować? Przecież i tak się nie uda.” Ściana od samego początku. Walenie głową w mur. I to taki, którego nie zdołamy pokonać. „Jeszcze się rozczaruję, po co mi to?”. A czy trwanie w stagnacji, robienie rzeczy na które nie masz ochoty nie odbiera jeszcze więcej radości życia? Nie ważne, który raz upadamy. Ważne czy wstajemy. Z każdym następnym razem wstaje się łatwiej, ponieważ mamy doświadczenie. Jeśli w ogóle nie spróbujesz to nigdy się nie przekonasz czy dasz radę! Tego jestem pewna. Podejmując trud niemożliwego sprawdzasz sam siebie, rozwijasz się, dowiadujesz czegoś o sobie. Nie musisz być najlepszy od razu. Nie musisz być najlepszy nigdy. Po co? Nie lepiej mieć radość z robienia czegoś dobrze. Nikt oprócz Ciebie nie będzie wiedział, ile Cię to kosztowało. Dlatego nikt inny, tak jak Ty sam nie będzie w stanie docenić postępów i wysiłku włożonego w wyzwanie. Nie daj wciągnąć się w tę pułapkę. „Nikt mnie nie docenia nie zauważa czego dokonałem.” To dlatego, że nie rozumie czego dokonałeś w tym momencie. Dla mówcy nie jest problemem porwać tłum. Dla Ciebie, jeśli lata zmagałeś się z jąkaniem lub tremą przed występami publicznymi… to wydarzenie na miarę zdobycia Mistrzostwa Świata. Z drugiej strony mamy nastawienie „Mogę wszystko i nic mnie nie zatrzyma” i jeśli jest to całkowicie bezrefleksyjne to może przynieść dużo szkód. Bo chodzi także o to by mieć frajdę z robienia czegoś, a nie byciem najlepszym we wszystkim co tylko się da. I przykre może się okazać gdy spojrzymy, że realizacja naszych marzeń zraniła innych ludzi. Dążenie do celu po trupach nie jest najlepsze, ponieważ kiedyś owe „trupy” zaczną nam wypadać z szafy.
Tak czy inaczej najważniejsze jest odzyskanie harmonii po cięzkich chwilach warto jest zatrzymać się, i spróbować nawiązać ze sobą wewnętrzny dialog. Ja osobiście długo nie mogłam dojść do siebie po rozstaniu z mężem. Wszystko wydawało mi się niemożliwe do zrealizowania. Próbowałam sama sobie z tym poradzić, ale w końcu skorzystałam z pomocy znajomego psychoterapeuty – Roberta. Czasem taka pomoc sprawdza się lepiej niż pomoc znajomych czy rodziny, którzy mimo iż często mają dobre chęci, to jednak nie potrafią do końca się zdystansować, i doradzić zupełnie obiektywnie. W moim przypadku dało to bardzo pozytywne rezultaty.

Jak oceniasz nasz artykuł?

5 / 5. 1

Dodaj komentarz