SKANDYNAWSKA ZBRODNIA W NAJLEPSZYM WYDANIU

5
(1)

 

„Zabójcy bażantów” – najbardziej kasowy duński film wszechczasów to mroczna propozycja dla wszystkich fanów skandynawskich historii. Szkoła z internatem, bogate, skłonne do przemocy dzieciaki, zbrodnia i wiele poszlak, które początkowo nie łączą się w całość. Czy detektywni z Departamentu Q poradzą sobie ze sprawą zabójstwa sprzed dwudziestu laty? 

Kto nie lubi skandynawskich kryminałów? Tajemnicze, zaskakujące i niezwykle mroczne, trzymają w napięciu do ostatniej kartki. Tak samo jest z powieściami Jussiego Adler-Olsena a „Zabójcy bażantów” to jego kolejny bestseller, który został zekranizowany. W 2013 w kinach pojawiła się „Kobieta w klatce”. Po wielkim sukcesie producenci postanowili pójść za ciosem i ponownie postanowili przyjrzeć się sprawom, jakimi trudzą się detektywi z Departamentu Q.

Dla detektywa Carla Mørcka (Nikolaj Lie Kaas) i jego partnera Assada (Fares Fares) nie ma spraw przedawnionych. Tym razem cofają się 20 lat wstecz i ponownie przyglądają się sprawie podwójnego morderstwa, którego ofiarami jest rodzeństwo. Choć sprawa rzekomo wyjaśniona a sprawca ukarany to jednak jest kilka aspektów, które nie pasują do układanki. Detektywi zagłębiają się w akta sprzed lat i coraz bardziej wciągają w wyjaśnienie zagadki i ujawnienie prawdziwych sprawców.

Od pierwszej minuty film jest mroczny, tajemniczy a atmosfera gęsta jak smoła. I choć reżyser, Mikkel Norgaard bardzo szybko ujawnia głównego podejrzanego i do końca nie zmienia zdania to film nie jest przewidywalny i nudny. Wręcz przeciwnie, z każdą minutą ujawnia nowe aspekty sprawy, zaskakuje i trzyma w napięciu. Retrospekcje, które cofają widzów 20 lat wstecz, pozwalają na lepsze wczucie się w sytuację i wielowątkowo wyjaśniają okoliczności zbrodni. Film jest niepozbawiony mocnych, brutalnych scen. Wykorzystanie planów bliskich i zbliżeń na detale nie pozwala widzom przegapić ważnych szczegółów.

Ci, którzy znają książkową wersję historii mogą poczuć się rozczarowani jej filmową adaptacją. Reżyser zrezygnował z niektórych wątków powieści, inne stanowczo okroił. Niekiedy mamy wrażenie, że wydarzenia są pozbawione logicznego wyjaśnienia, nie mają początku ani końca. Fabuła w filmie zeszła na dalszy plan wyparta przez dogłębną analizę psychologiczną postaci bowiem kreacje bohaterów są dopracowane ze szczegółami i bardzo złożone.

„Zabójcy bażantów” pokazują, że żadna zbrodnia nie może obyć się bez kary, a prawda zawsze wyjdzie na jaw. W filmie brak spektakularnych scen zbrodni czy pościgów. Ogląda się go jednak z niekrywanym zainteresowaniem. Wraz z detektywami widzowie włączają się w wyjaśnienie zagadki i analizują zachowanie i motywy postaci. Nie przeszkadzają nawet okrojona fabuła i drobne niedociągnięcia.

Jak oceniasz nasz artykuł?

5 / 5. 1

Dodaj komentarz