W pogoni za szczęściem?
Jeszcze tylko jedna para butów. Jeszcze tylko nowy telewizor. Może jeszcze nowszy model telefonu. Na wakacje tym razem może do Indii bo tam nie byliśmy… A gdzieś z tyłu wiemy, że „jeszcze tylko” nie sygnalizuje dotarcia do końca listy naszych potrzeb. Wręcz przeciwnie. To preludium w zaspokojeniu listy zachcianek. Biegniesz za kolejną promocją, denerwujesz się kiedy przepadnie atrakcyjna okazja. Frustrujesz się tym, że nie masz tego co twój znajomy. Znowu nie doszedł do skutku zakup auta. Przecież tak bardzo go potrzebujesz, bo musisz dojeżdżać czymś do pracy. Nie możesz jeździć byle czym bo co pomyślą ludzie. Jesteś w sklepie stoisz w długiej kolejce. Wszyscy się denerwują bo trzeba czekać. Co chwilę słychać pomruki dezaprobaty w kierunku kasjerek, kierownika sklepu, handlu, jeszcze chwila i wplątany zostanie w to rząd, władza… Wyliczanie kolejnych winnych to kwestia czasu i bujnej wyobraźni klientów. Przykłady można mnożyć. Niskie pensje, nieidealne rodziny, nielojalni przyjaciele. Powody zawsze się znajdą. Wciągamy się w spiralę nienawiści i narzekactwa. I gdzie to szczęście z posiadania rzeczy nowszych, nowocześniejszych… Tak rzadko widać uśmiechy na mijanych przypadkowych twarzach. Co raz trudniej nas zadowolić. No tak, aby spojrzeć na coś przychylnym okiem trzeba się wysilić. I to mocno. Złamać swoje schematy myślenia. Zauważenie tęczy w świecie pełnym szarych barw to nie lada wyzwanie. Żeby tylko przyszło nam walczyć z samym sobą to sukces byłby bliższy. Ale jak wytłumaczyć bliskim, że nie zwariowaliśmy tylko nie chcemy dalej żyć w kulturze niezadowolenia. Jak powiedzieć przyjacielowi, że przysłowiowa szklanka, która jest do połowy pusta, jest także do tego samego miejsca napełniona. Może gdy dodamy, że my takich szklanek wody mamy codziennie wiele, a niektórzy o tę jedną muszą walczyć to trochę zmieni sytuację. Ale czy na długo? Przecież to dla mnie to norma. I tu pojawia się pytanie, skąd wiesz czy jutro też będziesz tak bogaty jak jesteś dzisiaj. Bogaty w przyjaciół, dobra które Cię otaczają. A my stale żyjemy w przekonaniu, że nam się należy… Wszystko nam się na leży. Ale dlaczego ? Chyba jedynie w ramach naszego rozbuchanego konsumpcjonizmu, który de facto nie raz całkowicie nas gubi. Szczęście to nie stan portfela i posiadania, ale stan umysłu. Można być szczęśliwy cały czas, albo prawie zawsze. Ale najzwyczajniej w świecie nam się nie chce. Bo po co się wysilać i spróbować. Oczywiście, łatwiej narzekać jeśli wszyscy inni wokół narzekają żądając więcej i więcej. Lepiej się dostosować. Jeszcze ktoś pomyśli, że coś ze mną nie tak, skoro jestem szczęśliwa żyjąc w takich realiach w jakich biegnie moje życie…
Opublikuj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.